Posted in on June 22nd, 2010 by |

Okazuje się, że ekskluzywne, drewniane wydanie przestrzennej gry i sprawdzony wydawca to za mało, aby zachęcić przyjacioacute;ł do rozgrywki. Nie...
Posted in on June 22nd, 2010 by |

Dzisiaj na moich oczach samochód zabił kota. Zwierzątko wyprysnęło mi spod nóg z bocznej uliczki i wyskoczyło wprost na jezdnię. To coś co prowadziło samochód (celowo piszę "coś", bo nie zasługuje na to by nazywać go "kimś"), nawet się nie zatrzymało. Następny kierowca był na tyle litościwy, że przynajmniej zahamował, ale nie wysiadł, tylko patrzył na biedne zwierzę w drgawkach. Po chwilowym szoku doszłam do siebie na tyle, żeby zacząć działać. Podbiegłam do kota i ukucnęłam przy nim, wiedziałam już, że nie zdażę z nim pójść do weterynarza, choćby nawet po to, by skrócił jego męki. Kiedy zastanawiałam sie jak podnieść zwierzatko, żeby sprawić mu jak najmniej bólu, "litościwy" kierowca ponaglająco warczał już silnikiem. Podniosłam kota i przeszłam z nim na chodnik. W zasadzie odszedł na moich rękach, kiedy położyłam go na trawce pod drzewem już nie żył, drgnęła mu tylko łapka. Po chwili dotarło do mnie dopiero, że kucam przy nim i płaczę, fizycznie nie czułam nic, nawet bólu kręgosłupa, który od kilku dni dokucza mi tak, że nie daje mi spać w nocy. Założyłam okulary przeciwsłoneczne i poszłam do urzędu, w którym musiałam coś ważnego załatwić. Nie zdjęłam okularów nawet w pomieszczeniu, po chwili dotarło do mnie, że jakas kobieta mi sie przygląda. Płakałam, łzy płynęły mi spod okularów, a ręce miałam poplamione krwią kota. Nie mogłam pozwolić, żeby martwe zwierzątko leżało tak na ulicy. Zadzwoniłam do Straży Miejskiej, poinformowałam o tym co się stało, miła dyspozytorka powiadomiła "odpowiednie służby". Tylko tyle mogłam zrobić i czuję się paskudnie. Mogę jeszcze pamiętać o tym kocie, żeby nie umarł tak zupełnie. Mogę o nim napisać, żeby i inni pamiętali, że był sobie czarny, dymny kocurek, z białymi skarpetkami i krawacikiem. Że miał duże uszka i różowe poduszeczki. I że jest mi go tak strasznie, okropnie żal. Ludzie, proszę, myślcie za swoje koty! Nie wypuszczajcie ich z domów, nawet niby "daleko od jezdni". Za tą rzekomą "wolność" zwierzę może zapłacić najwyższą stawkę. A ty, kierowco pomarańczowego samochodu, który dn. 22.06.2010 około godziny 9:00 na ulicy Królewskiej przy skrzyżowaniu z Książęcą w Grodzisku Mazowieckim zabiłeś kota i nawet się nie zatrzymałeś, pamiętaj, że pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. Żałuję jedynie, że z powodu szoku i twojej nadmiernie szybkiej jazdy nie zdążyłam zapamiętać twoich numerów. Nasz stosunek do zwierząt ponoć świadczy o naszym człowieczeństwie. Ty człowiekiem nie jesteś.
Posted in on June 22nd, 2010 by |

Odwlekaliśmy i odwlekaliśmy... A to deszcz, a to zimno, jak tu kąpać kota? Ale wczoraj zabrakło wymówek: pogoda była piękna. Annio został wykąpany przy pomocy szamponu i odżywki dla kotów, o zapachu gumy balonowej. Kąpiel kota norweskiego leśnego to nie taka prosta sprawa, zwłaszcza jeśli nie chcemy, żeby po ablucjach wyglądał jak pers z długim nosem. Kąpiel Annia dodatkowo nie jest łatwa, bo on się obraża i gra nam na emocjach. Pytanie brzmi: jak kąpać kota, przy okazji unikając jego pełnego wyrzutu spojrzenia? Ale udało się i Annio jest czysty, żółciutki i w koszulce z krótkim rękawkiem oraz szorcikach. Innymi słowy: Annio zrzucił zimowe, długie futro, pozbył się kryzy i jest obecnie krótkowłosym kotem z puchatym ogonem. Z tego wnioskujemy, że w przeciwieństwie do swojej mamy i do wujka Stefana, Annio będzie "zimowym norwegiem", czyli ofutrzać się będzie na zimę. Stefan i Natasza natomiast są obecnie ubrani jakby wyruszali na Syberię. Swoją drogą, zabawnie wyglądają koty norweskie bez długiego futra, taki dachowiec z nietypowym nosem i kitą z tyłu.Tak czy inaczej, Annio w miarę szybko wybaczył nam kąpiel i teraz wdzięczy się do nas, roztacząjac wokół siebie delikatną woń gumy do żucia...
Posted in de saint exupery, lucyfer, ych, flickr, gwiazdy, mym, kotek, gwiazda, susy, prezent, dop, quot, moja, fot, nim, dwa, sobie, ki, wszystkie, ty on June 22nd, 2010 by |
Tagi: de saint exupery,lucyfer,ych,flickr,gwiazdy,mym,kotek,gwiazda,susy,prezent,dop,quot,moja,fot,nim,dwa,sobie,ki,wszystkie,ty

Odszedł Luś-Lusiołek, Lucyfer Dwa Susy*PL, kotek w kolorze nocnego nieba osrebrzonego światłem księżyca. Mieliśmy szczeście go poznać, bo na swój ziemski przystanek wybrał dom naszych Przyjaciół. Jego imię znaczyło "Niosący światło". Dzisiaj my zapalimy świeczkę, żeby oświetliła Lusiołkowi drogę do tego miejsca, do którego się wybrał. Lusia nie ma już tutaj, ale jego światełko zostało i będzie lśniło, bo pozostawił po sobie coś bardzo cennego: piękne wspomnienia. Dopóki będziemy o nim pamiętać, nie umrze tak naprawdę. "(...) Nocą będziesz oglądać gwiazdy.
Moja jest zbyt mała abym mógł pokazać ci, gdzie jest. (...) Moja gwiazda będzie dla ciebie jedną spośród wielu gwiazd... Dlatego przyjemnie ci będzie patrzeć w gwiazdy. Każda będzie twoim przyjacielem. Chcę ci zrobić prezent. (...) Gwiazdy mają dla ludzi różne znaczenie. (...) Lecz wszystkie te gwiazdy milczą. Ty będziesz miał takie gwiazdy, jakich nie ma nikt. (...) Gdy popatrzysz nocą w niebo, wszystkie gwiazdy będa sie śmiały do ciebie, ponieważ ja będę mieszkał i śmiał się na jednej z nich. Twoje gwiazdy będą się śmiały. (...) A gdy się pocieszysz (zawsze w końcu się pocieszamy), będziesz zadowolony z tego, że mnie znałeś. Będziesz zawsze mym przyjacielem. Będziesz miał ochotę śmiać się ze mną. (...) To tak, jakbym ci dał zamiast gwiazd mnóstwo małych dzwoneczków, które potrafią się śmiać. (...)"
A. de Saint-Exupery "Mały Książę", tłum. J. Szwykowski
fot. flickr / Alesa Dam
Posted in bona dea, alzenau, christina, nam, nbsp on June 21st, 2010 by |
Tagi: bona dea,alzenau,christina,nam,nbsp

Christina napisała nam, że 18 kwietnia 2010 na międzynarodowej wystawie w Alzenau Bona Dea zdobyła kolejne Best in Show i wygrała nagrodę specjalną!
Posted in on June 21st, 2010 by |

8 maja 2010 na wystawie w Dortmundzie Bona Dea wygrała kolejny raz, zdobywając swojego trzeciego BISa i dodatkowo jeszcze nagrodę specjalną! Jesteśmy bardzo dumni z naszej dziewczynki :)
Posted in on June 21st, 2010 by |

Od wielu dni pada praktycznie bez przerwy. Nie narzekamy, bo mieszkamy pod Warszawą, a nie w rejonach zagrożonych lub ogarniętych powodzią. Nasze koty na tę zdecydowanie niżową aurę reagują typowo: śpią całymi dniami i prawie wcale nie psocą. Prawie, bo wczoraj np. Jeronima przegryzła kabelek od ładowarki. Do tej pory sądziliśmy, że tylko ładowarki od telefonów Nokia są zagrożone, bo na produkty pozostałych firm jakoś nasze kotki norweskie, ogarnięte patriotyzmem skandynawskim, nie zwracały uwagi. Niestety, z braku laku dobry i Samsung.
U Nataszy zima w pełni, u Stefana zbliża się powoli, Annio nie moze się zdecydować, a Jeronima wyraźnie mówi nam, ze będzie ciepłe lato. Innymi słowy, każdy z naszych norwegów wygląda w tej chwili inaczej. Natasza ma gęste, zimowe futro, Stefan zaczął obrastać, Annio najwyraźniej się waha, a Jeronima gubi futro w szybkim tempie.
Tak więc śpimy, futrzymy się lub gubimy futro, nieco psocimy i czekamy na poprawę pogody...
Posted in on June 21st, 2010 by |

Lato zbliża się wielkimi krokami, więc Stefan zaczyna paradować w coraz bardziej gęstym futrze, z przekory chyba. Fenomen tego kota wciąż nas fascynuje. Wiadomo, że koty norweskie leśne są bardzo wesołe, zabawne, nie stronią od rozrywek i późno dojrzewają. Ale w przypadku Stefana nie mamy wątpliwości: jego rozbrajająca naiwność, oraz delikatnie mówiąc prostoduszność, to nie są cechy, które przeminą z wiatrem, czyli z wiekiem. Stefan jest głupolem, ale o tak ogromnym wdzięku osobistym, że zachwyca, budzi czułość i daje dużo radości. Nie będę litościwie wspominać o jego przygodach z papierową torebką z ciasteczkami, ani o tym, jak wskakujac na biurko wpadł do szuflady... Nie wypomnę faktu, że ilekroć chcemy zrobić zdjęcia innym kotom, to i tak w kadrze mamy na ogół futrzasty zadek Stefana, ani też tego, że za każdym razem kiedy chcemy przez chwilę pobawić się z innymi futrzakami, to i tak zostaną one odepchnięte przez entuzjastycznie nastawionego do rozrywki Misia o Bardzo Małym Rozumku. Przykłady mogłabym mnożyć, ale istotne jest tylko to, że Stefan, jak na głupkowatego olbrzyma przystało, ma ogromne serce i jest niesamowicie czułym i kochanym kotem. Uwielbia dawać nam buziaki, zwłaszcza kiedy próbuje wymusić na nas kolejną porcję uwielbianej przez siebie pasty odkłaczającej, lubi się przytulać i bezceremonialnie pakuje się nam na kolana, tym samym przecząc teorii, że koty norweskie leśne nie są "nakolankowe". Mogłabym pisać i pisać, ale nie mogę, bo niebieski ogon i puchate portki zasłaniają mi monitor. Stefan domaga się maksimum uwagi...
Posted in on June 21st, 2010 by |

Na dworze coraz częściej piękna pogoda, więc nasze koty z przyjemnością korzystają z wypoczynku w wolierze. Dużo radości daje im możliwość pooddychania świeżym powietrzem, obserwowanie ptaków i owadów, tarzanie się w plamach słonecznego światła. Osiatkowanie tarasu to był naprawdę dobry pomysł. Koty mają teraz rozrywkę, a my jesteśmy spokojni o ich bezpieczeństwo. Wcześniej koty mogły korzystać tylko z odpowiednio zabezpieczonego siatką okna, żeby trochę się przewietrzyć. Obserwuję sobie jedną z naszych największych kocich indywidualności, czyli Jeronimę, którą pieszczotliwie nazywamy Nimusią i nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jak to się dzieje, że niezależna i wyjątkowo zadziorna kocica, wzięta na ręce staje się słodką, wtuloną w człowieka kuleczką. A kiedy patrzę w jej szmaragdowe oczy, to rozpływam się z zachwytu nad ich niesamowitym odcieniem. Tak żywa zieleń jest bardzo pożądana przez hodowców kotów rosyjskich niebieskich. Muszę przyznać, że nawet nasz rusałek Sajgonek nie ma oczu o tak głęboko szmaragdowej barwie.
Posted in on June 21st, 2010 by |

Od kilku dni nasze koty chodzą mocno podminowane, atmosfera między nimi bywa napięta. Wszystko za sprawą okolicznych przedstawicieli ich gatunku, przychodzących ostatnio do naszego ogrodu. Co bardziej śmiałe osobniki podchodzą pod ogrodzenie woliery na tarasie i denerwują rezydentów, którzy wygrzewają się w słońcu. W rezultacie nasze dosyć zgodne stadko traci czasem nerwy i najpierw wspólnymi siłami wykurza intruzów, sycząc i warcząc przez siatkę woliery, a następnie w ramach rozładowywania frustracji i napięcia, kłóci sie między sobą. Chyba trzeba będzie kupić kilka doniczek, posadzić w nich jakieś ładne, bezpieczne dla kotów zielsko i obstawić tym taras, tak, żeby obce koty nie mogły podchodzić zbyt blisko.
Ostatnio pogodę mamy w kratkę. Teraz zaczyna się chmurzyć i jestem pewna, że będzie padało: koty ułożyły się na kanapach i drapaku i zasnęły jak jeden mąż...
Posted in annia, natas, gic, dark water, iw, nami, nim, ry, ym, kt, maa, rok, mama, tego, nbsp, sydney on June 21st, 2010 by |
Tagi: annia,natas,gic,dark water,iw,nami,nim,ry,ym,kt,maa,rok,mama,tego,nbsp,sydney

Annio Chat Nordhouse*PL skończył dzisiaj rok! Z niecierpliwością czekaliśmy na nasz pierwszy miot kociąt norweskich leśnych, który okazał się być niezbyt liczny, ale za to śliczny. Innymi słowy, 29.05.2009 roku urodziło się u nas jedno kocię, kremowy z białym Annio. Jego mama, CH Dark Water Chaton Roux*PL, JW, czyli Nataszka postanowiła urodzić swego jedynaka w naszym łóżku i zdecydowanie odrzuciła wszelkie nasze sugestie dotyczące bardziej "kocich" miejsc, takich jak chociażby śliczna, sterylna porodówka, którą przygotowaliśmy dla niej wcześniej. Natasza postanowiła, że akuszerką zostanie Łukasz, tak więc dzielnie parli razem i o godzinie 16:25 Łukasz mógł odessać Anniutka. Mamusia Annia stwierdziła najwyraźniej, że nasze łóżko jest najlepszym z możliwych miejscem do wychowywania potomka, co oznaczało, że musieliśmy dzielić się przestrzenią. Annio podbił nas swoim urokiem i nie potrafiliśmy się z nim rozstać iw związku z tym został z nami. Wyrósł na bardzo leniwego, rozmruczanego, jak jego tatuś GIC D*Murphy's Sydney, słodkiego kocurka. Miauczeć niezbyt potrafi, ale za to bardzo ładnie szczeka. Dlatego nazywamy go często Pieskiem. Wszystkiego najlepszego Piesku :)
Posted in boku, kilka on June 21st, 2010 by |
Tagi: boku,kilka

Plansza heksagonalna o boku 5 przydawał się już kilka razy - warto sięgnąć po nią i teraz. Zrobił tak Viacute;kingur...
Posted in hobby show, annia, csie, woliery, koty, balkon, domu, pra, dni on June 20th, 2010 by |
Tagi: hobby show,annia,csie,woliery,koty,balkon,domu,pra,dni

Korzystając z kilku dni naprawdę letniej, upalnej pogody nadrobiliśmy zaległości w praniu, bo wreszcie była szansa na to, że pościel czy ręczniki ładnie wyschną. Faktycznie, schły w ekspresowym tempie. Zachęcona tym sukcesem, jak również słoneczną aurą dzisiejszego poranka, postanowiłam wrzucić dzisiaj do pralki hamaczki z drapaka i ukochaną poduchę Annia (wujek Stefan wygrał ja dla niego podczas wrześniowego Hobby Show norwegów ;) ). Ledwo jednak wystawiłam pranie na balkon, niebo zasnuły burzowe chmury i spadł deszcz. Miejmy nadzieję, że pranie mimo to zechce szybko wyschnać, bo kotom nie bardzo się podoba drapak pozbawiony półeczek. Deszcz wykurzył je z woliery, tak więc niezadowolone snują się po domu. W czasie deszczu dzieci się nudzą, a koty na ogół śpią, ale tym razem, z powodu lekkiej irytacji, chyba jednak nie bardzo chcą udać się na drzemkę.
Posted in on June 20th, 2010 by |

Tradycyjne Go-Moku już ci się znudziło? To mało prawdopodobne, ale jeśli tak, to Jordan Goldstein znalazł na to znakomite lekarstwo....
Zobacz r:
Inside Fanorona Maxima Domina 4 Pentalath Zapowiedzi Gigamic na 2010 Ava India
Posted in on June 20th, 2010 by |

Ava to prosta i elegancka gra, ktoacute;rą w 1999 roku wymyślił Steffen Muuml;hlhauml;user. Autor zaleca grę sześciokątnej na planszy i...
Zobacz r:
Fanorona Maxima India Pentalath Inside Domina 4 Zapowiedzi Gigamic na 2010